niedziela, 3 marca 2013

Rozdział 2

Rano obudziłam się bardzo wyspana. Spojrzałam na zegarek.
-Trochę późno - pomyślałam.
Była już 9:30. Zeszłam na dół do kuchni gdzie czekał mnie prezent.
-Niespodzianka!- krzyknęły moje przyjaciółki wraz z zgromadzonymi gośćmi.
-Ale o co chodzi?-zapytałam wszystkich.
-Dzisiaj 15 lipca! - krzyknęła Vicky.
-Że co? Serio? Jak to? -spojżałam na kalendarz.
-Widzisz?-zapytała Megan.
-Ja mam dzisiaj urodziny?
-Tak, masz.
-No to na co czekamy? Dalej, włączcie muzę! - oznajmiłam.
Pomimo tego, że byłam w piżamie, byłam w stanie świętować moje urodziny.
W moich uszach rozbrzmiała piosenka Over Again.
-Lepiej być nie może. -pomyślałam.
Kiedy piosenka się skończyła, po kolei zaczęły podchodzić do mnie osoby zaproszone na imprezkę. Było ich strasznie dużo. Od każdego dostałam jakiś fajny prezent.

-----------------------PO IMPREZIE-------------------------------------------------------

W mieszkaniu panował straszny bałagan. Dochodziła godzina 13:30
-Słuchaj kochana. My wszystko posprzątamy, a ty lepiej odpocznij.-powiedziała do mnie Jade.
-Nie ma mowy! Nie będe leniła się na kanapie, podczas kiedy wy będziecie sprzątać cały dom, bez przesady!
-No dobrze skoro chcesz sprzątać to proszę bardzo!-zaśmiała się Vanessa.
-Bedę z wami srzątać i tyle! - powiedziałam.
Kiedy zbierałam szklanki i talerze ze stołu w kuchni, usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Na wyświetlaczu widniała moja mama.
-Tak, słucham?
-Witaj moja solenizantko!
-Cześć mamo. Co u ciebie?
-U mnie świetnie. Dzwonię, żeby powiedzieć Ci, że około 15:00, Ja i Tata przyjedziemy do waszego domu.
-To świetnie mamo będe na was czekać. Ale muszę już kończyć. Megan mnie woła.
-Dobrze moja Osiemnastolatko.
-Do zobaczenia. -powiedziałam.
-Pa,pa
Udałam się na piętro, żeby dowiedzieć się o co chodzi mojej "siostrze".
-Co chciałaś Meg?
-Z kim rozmawiałaś?
-Z moją mamą. Przyjedzie tu o 15:00.
-No to musimy coś przygotować.
-Tak, musimy zrobić coś do żarcia-powiedziała Jade przysłuchująca się naszej rozmowie.
-Ale najpierw może skończmy sprzątać?  -zaproponowała Meg.
-No pewnie. -powiedziałam.
Skończyłyśmy porządki o w pół do 15.
 -Mamy jeszcze pół godziny.- krzyknęła Victoria ze swojego pokoju.
-Wiem.-odpowiedziałam jej.
-Lepiej się przyszykujmy.-powiedziałam.
Każda z nas pobiegła do swojego pokoju.
Po 5 minutach byłyśmy już wszyskie w kuchni.
Ubrałyśmy się w rurki i t-shirty. przecierz to tylko rozdice.
-Przyszykujmy coś do jedzenia.
-Zróbmy spaghetti! zaproponowałam
-Pójdę po makaron. powiedziała Jade kierując się w stronę szafki wiszącej nad blatem.
-Oej ja nastawię wodę -powiedziałam cicho.
w 30 minut zrobiłyśmy przepysznie wyglądające spaghetti.
10 po 15 rozległ się dzwonek do drzwi.
-Otworzę-powiedziałam.
-Dobraa-  krzyknęła Vanessa pośpiesznie rozkładająca talerze na stole w jadalni.
-Czeeeść mamo! jak dawno Cie nie widziałam!
-Witajcie dziewczynki co tam u was?
-Dzieńdobry proszę pani. Wszystko dobrze.- odparły chórem moje "sisters"
-Rozgośćcie się.
Zasiedliśmy do stołu.
-Macie przepiękny dom dziewczynki-powiedział mój tata.
Po zjedzonym wspónym posiłku, podeszła do mnie moja mama trzymając coś za plecami.
-Słuchaj Loreen, masz już 18 lat, właśnie dzisiaj osiągnęłaś pełnoletność. W związku z tym chę Ci podarować to. - powiedziała podając mi do ręki 5 podłużnych kartek.
-Co to?-zapytałam.
-Przeczytaj.
Na każdej kartce widniał napis " Ticket to London". Zamurowało mnie. Zabrakło mi słów.
-Mamo?
-Tak?
-Kocham Cię ! Ile ty musieliście za to zapłacić ?
-Eee tam......to nic takiego. przecież masz urodziny.-powiedział tata.
-Przepraszam że zapytam, ale co to jest?-zapytała Van.
-To Bilety do Londynu na 3 miechy!-powiedziała moja kochana mama.
-Że co? - zapytała Megan, a dziewczyny caczęły piszczeć i skakać z radości.Ja robiłam to samo.
-I nasza cała piątka ma lecieć to Londynu?-zapytała Vicky.
-A czemusz by nie?-zapytałą moja mama .
-Jejciu nie wierze, zaraz zemdleję - pomyślałam.
-Mamo a po co mi o dajesz?
-Poniewasz chcę abyś zrealizowała swoje największe marzenie.
-Mamo kocham cię!
-Wiem o tym doskonale córciu. Ale niestety musimy już iść bo jutro rano wcześnie wstajemy.
-Szkoda.- powiedziała Vicky.
Ja i "siostrzyczki" odprowadziłyśmy moich rodziców do drzwi wejściowych.
-Do zobaczenia tato, do zobaczenia mamo , kocham was!
-My też Cię kochamy Loreen. Trzymajcie się dziewczęta.-Powiedział tata i wyszli z naszego domu.
*******************POTEM**********************************
-Loreen?
-Słucham Cie Van?
-Pokaż te bilety. -poprosiła Van, po czym wstałam i poszłam do jadalni po bilety.
-Masz. -podałam jej , a ona zaczęła czytać :
"bilet do londynu. lot o godzinie 9:00 dnia 2 sierpnia (poniedziałek)"
-To juz niedługo!- powiedziala Meg.
 -Masz super mame Loreen.
-Oj wiem Jade, wiem. -powiedzialam z uśmiechem na twarzy........

*******************************************************************************
No wiec jest numer 2 kochani. ps. prosze o kommenty :)
********************************************************************
prawa autorskie : zastrzeżone


1 komentarz: